Sprawa dot. marszałka Senatu, Tomasza Grodzkiego, ma z pewnością jeden główny cel – zdyskredytować polityka z obozu opozycji, który stanął na cele izby wyższej, którą z kolei PiS utraciło jesienią. Czy partia rządząca odnosi na tym polu sukcesy? A może wręcz odwrotnie: jeszcze bardziej się pogrąża? Spójrzmy na tę sprawę szczegółowiej.
Grodzki nie okazał się marszałkiem malowanym. Choć jeszcze pół roku temu niemal nikt o nim nie słyszał, szybko został jednym z liderów opozycji. Mało tego, szybko zaczął korzystać ze swoich uprawnień i niemal od razu po wyborach wygłosił orędzie w TVP. Już to było pierwszym mocniejszym naciśnięciem na odcisk Jacka Kurskiego. Z niewygodnym politykiem KO trzeba było szybko coś zrobić. I zrobiono, ale efekt jest… komiczny.
Operacja: cios w marszałka
No i zaczęło się. Media zaczęły wałkować temat majątku Grodzkiego. W końcu jak to możliwe, że profesor medycyny i chirurg, który m.in. kierował szpitalem w Szczecinie, może mieć dobry samochód, duży dom i spore oszczędności. Zgroza! A tak na serio. Dla zdroworozsądkowej osoby są to raczej zalety polityka, ponieważ świadczą o tym, że nie poszedł on do polityki z czystofinansowych pobudek.
Racja, tylko że w Polsce nadal można spotkać się z opiniami typu: „bogaty, to pewnie ukradł”. I na tym PRL-owskim stereotypie PiS postanowiło chyba oprzeć swój kontratak. Nagle publiczne media zaczęły informować o tym, że Grodzki, gdy był jeszcze pracownikiem szczecińskiego szpitala, brał łapówki. „No tak, to stąd ten dom, super-samochód i masa kasy” – miał zapewne pomyśleć przeciętny widz.
Ktoś w „Wiadomościach”, bo to ten program na antenie TVP poinformował o „aferze” jako pierwszy, zapomniał jednak o jednym. Oskarżenia, by zabrzmiały wiarygodnie, muszą być podparte dowodami. Marszałka oskarżały zaś nieznane nikomu osoby, których dokładnych personaliów nie poznaliśmy. W programie informacyjnym pokazano tylko ich zaciemnione sylwetki i usłyszeliśmy zniekształcone głosy. Po drugiej stronie mógł być każdy: ktoś, kto Grodzkiego nie widział nawet na oczy, lub nawet Krystyna Pawłowicz czy Jarosław Kaczyński.
„Pokrzywdzony/a” poszukiwany/a
Nie tylko TVP zaczęło głośno trąbić o „aferze”. Do gry włączyło się Radio Szczecin, które co rusz informowało o nowych „pokrzywdzonych”.
W końcu o rzekomych łapówkach poinformował trójmiejski radny PiS Karol Guzikiewicz. Twierdził, że na jego skrzynkę mailową przyszła wiadomość od osoby, która powiadomiła go o łapówce, którą prof. Grodzki miał przyjąć w 2009 roku (swoją drogą bardzo wiarygodne źródło, panie radny). Jako przykładny obywatel z zadatkami na sygnalistę poinformował o tym nawet służby. Niestety w pośpiechu i chyba ogólnym podnieceniu w zawiadomieniu o możliwości popełnienia przestępstwa porobił literówek, pisząc np. “Grocki”. Cóż, nikt nie jest idealny. Brnijmy jednak dalej…
To bowiem nie koniec głupich wpadek. Już w 2020 r. dziennikarze TVP dotarli do kolejnej osoby, która ponoć dała łapówkę Grodzkiemu. W “Wiadomościach” mogliśmy usłyszeć iście wstrząsającą relację pana Romualda, który w 1994 r. wręczył lekarzowi 400 zł. Problem w tym, że denominacja złotego miała dopiero miejsce rok później. Oznacza to, że obecny marszałek wzbogacił się wtedy o… 4 gr. Gdyby jeszcze istniały wtedy bitcoiny, mógłby to przez lata jakoś cudownie pomnożyć i może kupić kiedyś za to willę z basenem. A tak tylko się wygłupił. Nie wstyd panu, panie marszałku?!
Akcja-kompromitacja
Powróćmy jednak do poważnego tonu (choć serio, to nie jest takie proste w tej sprawie). Kolejne ataki na Grodzkiego tylko pogłębiają absurd sytuacji. Wygląda na to, że ktoś wpadł na pomysł skompromitowania jego osoby, ale robi to najzwyczajniej niechlujnie i nieprofesjonalnie. W efekcie powstał scenariusz nie na polityczny kryminał, a na czarną komedię pomyłek, której nie powstydziłby się Rowan Atkinson. Remigiusz Mróz nie ma tu czego szukać.
Źródło: natemat.pl
POLUB NAS NA FACEBOOKU
[wpdevart_like_box profile_id=”539688926228188″ connections=”show” width=”600″ height=”220″ header=”big” cover_photo=”show” locale=”pl_PL”]
Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.
POLUB NAS NA FACEBOOKU









