Według informacji tygodnika “Polityka” żona Jarosława Jakimowicza została zatrudniona w Narodowym Banku Polskim. Co ciekawe, zbiegło się to z zatrudnieniem celebryty w Telewizji Publicznej.
Nie najgorszy to czas dla Jakimowiczów. Przynajmniej w sferze finansów. Może pan Jarosław wygłupiać się u boku Magdaleny Ogórek i udawać Thomasa Andersa z Modern Talking, może twierdzić, że jego autobiografia była fikcją literacką, ale koniec końców – stan konta się zgadza.
We wtorek portal Pudelek ujawnił zarobki eksperta TVP. Jakimowicz zarabia 1500 złotych za dyżur. A, że w tygodniu ma ich co najmniej trzy – wychodzi na to, że celebryta inkasuje przynajmniej 18 tys. złotych miesięcznie. Jak za trzy godziny pracy tygodniowo – całkiem przyjemnie.
Okazuje się, że żona Jakimowicza, Katarzyna Sykson-Jakimowicz również nie może narzekać. Jak ujawnił tygodnik “Polityka”, partnerka wschodzącej gwiazdy TVP została zatrudniona w wydziale statystyczno-dewizowym Narodowego Banku Polskiego. Zbiegiem okoliczności stało się to chwilę po zatrudnieniu pana Jarosława w TVP. Wygląda na to, że opłacało się wygłaszać peany na cześć Antoniego Macierewicza.
– Jej mąż jest osobą publiczną, prowadzi program w TVP Info, w którym komentuje bieżące wydarzenia. Zatrudnienie jego żony w banku narodowym zbiegło się w czasie z tym, jak zaczął wychwalać obecną władzę, więc wygląda to na pracę zdobytą po politycznej znajomości – twierdzi informator “Polityki”.
Co na to sam Jakimowicz? Informacji nie zdementował i odniósł się do doniesień tygodnika w swoim stylu. – Proszę się puknąć w głowę – skomentował.
Źródło: Wp.pl, Pudelek.pl
Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.
POLUB NAS NA FACEBOOKU









