Mateusz Morawiecki stwierdził niedawno, że nie ma taniego węgla, ponieważ „w składach węgla nie ma woli współpracy”. Teraz doczekał się riposty szefa jednego ze składów.
PiS zrzuca winę
Rząd wymyślił system, w którym dopłaca sprzedawcom węgla 1073 zł do jeden tony, by ci sprzedawali je po „cenie gwarantowanej” w wysokości 996 zł. Spadku cen jednak nie widać. Zapytany o tę sprawę, Mateusz Morawiecki zrobił to, co PiS umie najlepiej. Zrzucił winę na innych.
– Rzeczywiście jest problem na styku naszej próby zbudowania systemu, który doprowadzi do tego, że będzie można kupić węgiel po tej ustalonej cenie, a wolnym rynkiem, rynkiem składów węgla, które musiałyby w odpowiedni sposób zareagować. Tego typu problemy z innych części kraju też do mnie docierają, że w składach węgla nie ma tej woli współpracy – powiedział premier podczas wizyty w Turowie.
Przedsiębiorca miażdży pomysł PiS
Tymczasem jeden z właścicieli składów węgla brutalnie obnażył pomysł PiS.
Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.
POLUB NAS NA FACEBOOKU









