Kredyt w złotówkach, a może jednak walutowy np. we frankach szwajcarskich lub dolarze amerykańskim? Zastanawiali się Państwo nad tym?
Od takiego i wielu innych pytań zaczynała się pierwsza wizyta w banku przyszłego kredytobiorcy, który postanowił spełnić marzenie swojego życia o własnym M i kupić mieszkanie lub dom, ale nie posiadał na tyle oszczędności aby nabyć nieruchomość za gotówkę. Szybkie wyliczenie zdolności kredytowej i tutaj pojawia się pierwszy istotny argument do podjęcia decyzji o wyborze waluty kredytu, jak się bowiem okazuje „nie mają Państwo zdolności na kredyt złotówkowy”. Oczywiście nie dotyczy to każdego z kredytobiorców, ale wielu z nich, a wpływ na to mają przede wszystkim wysokie stopy procentowe dla kredytów w polskich złotych.
Przejdźmy jednak do sytuacji kredytobiorcy, który ma zdolność kredytową na zaciągnięcie kredytu zarówno w złotówkach jak również w walucie obcej. Szybkie porównanie obu ofert i klient ma do wyboru kredyt we franku szwajcarskim z ratą 1 200 zł, bądź kredyt w polskich złotych z ratą przeszło 1 600 zł. Taka różnica wydaje się kusząca, jedni decyzję podejmowali od razu, zaś bardziej podejrzliwi, pokusili się często o pytanie „a ryzyko?”. Wielu z kredytobiorców w walucie obcej do dziś posiada bogatą korespondencję mailową z doradcami z banków czy pośrednikami kredytowymi, ale pamięta też rozmowy z pierwszego spotkania. Trafić można wręcz perełki z wykorzystywanych wtedy argumentów sprzedażowych „Ryzyko? Panie najtańszy pieniądz na rynku tyko brać”. Istotnym jest również fakt zaszytych przez banki w kalkulatorach kredytowych tzw. „buforów ryzyka do zdolności kredytowej”. W największym bumie, kiedy frank był bliski granicy 2 złotych, banki przyjmowały bufor ryzyka na poziomie 20 do 30 procent, a pamiętać należy, że na dziś kurs franka stabilnie utrzymuje się mocno powyżej 4 zł. W szczycie przekroczył nawet 5 zł. Mówimy tutaj zatem o wzroście kursu waluty o ponad 100%. Dla większości przyszłych kredytobiorców wybór wydawał się oczywisty, wysoka zdolność, niska rata i jak przekazał doradca praktycznie brak ryzyka, albo niewielkie. Niektórzy klienci do dziś mają maile i tabelki od doradców, z których można wyczytać, że o żadnym ryzyku praktycznie nie ma mowy.
1 maja 2004 Polska wstępuje do Unii Europejskiej. Czy to ma dla „frankowiczów” jakiekolwiek znaczenie? Przecież jesteśmy w Polsce, a nie za granicą. Otóż ma!
Polska podpisując Traktat Lisboński przyjęła szereg przepisów prawnych w tym również dyrektywę 93/13/EWG, co z niej wynika dla frankowiczów? Wyjaśni nam to Mecenas Magdalena Pledziewicz reprezentująca frankowiczów przed sądem.
Zasadniczym celem Dyrektywy 93/13 jest odstraszenie przedsiębiorców od wprowadzania do umów postanowień krzywdzących konsumentów. Jeśli sąd stwierdzi, że zapis takiej umowny jest abuzywny, powinien uznać go za niewiążący od początku i w całości, co może prowadzić do nieważności całej umowy. Podkreślenia wymaga, że dyrektywa celowo wprowadza nakaz niestosowania postanowienia w ogóle, a nie np. jego modyfikacji do jakiegoś sprawiedliwego stanu (np. w polskim wypadku – wprowadzenie do umów kursu średniego NBP zamiast wykreślenia abuzywnych klauzul przeliczeniowych). Dlaczego dyrektywa kładzie nacisk na brak możliwości takiego „uzdrowienia” umowy? Ano dlatego, że przedsiębiorca nie byłby wówczas w żaden sposób odstraszany od wpisywania do sowich umów nieuczciwych klauzul. Przyjrzyjmy się np. co by się stało, gdyby Sąd Najwyższy w nadchodzącej uchwale stwierdził, że faktycznie kurs średni NBP można wprowadzić do umowy kredytu frankowego? Kredytobiorcom pozostałoby tylko roszczenie o zwrot różnic kursowych, co stanowiłoby ułamek wielkości ich obecnych roszczeń, przy czym nadal narażeni byliby na wzrost kursu franka szwajcarskiego. Jaki w takim wypadku sektor bankowy otrzymałby znak? Taki, że jeśli zamieści w umowie zapisy krzywdzące konsumenta, to właściwie nic nie traci, bo w najgorszym wypadku, jeśli sprawa wyjdzie na jaw, sądy przywrócą umowę do sprawiedliwego stanu – przedsiębiorca nie byłby zatem w żaden sposób odstraszony od takiego działania, bo zwyczajnie nie miałby nic do stracenia. Może to skrajny przykład ale to tak samo, jakby w razie kradzieży jedynym skutkiem jaki poniesie złodziej było oddanie skradzionej rzeczy właścicielowi. Dlatego dyrektywa 93/13 nakazuje wykreślić postanowienie w całości nawet jeśli miałoby to prowadzić do nieważności całej umowy. Z założenia jest to mechanizm, który ma uderzyć w przedsiębiorcę tak, aby na przyszłość był zniechęcony do wpisywania w umowach z konsumentami nieuczciwych postanowień. Dlatego dziś może niektórym wydawać się zbyt daleko idącym uznawanie umów frankowych za nieważne w całości z powodu spread’ów, jednak skutek ten jest właśnie zgodny z duchem Dyrektywy 93/13. Warto dodać, że to właśnie ten akt prawny miał istotne znaczenie dla wyroku TSUE z października 2019 r.
Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.
POLUB NAS NA FACEBOOKU









