Na początku epidemii koronawirusa rząd przekształcił 19 szpitali w placówki jednoimienne, przystosowane dla zakażonych pacjentów. Dyrektorzy szpitali mówią, że piętrzą się trudności z powrotem do normalnego funkcjonowania. Nie ułatwia tego także NFZ – pisze Gazeta Wyborcza.
Już raport Najwyższej Izby Kontroli (NIK) opublikowany w zeszłym roku wykazał, że wprowadzona przez Prawo i Sprawiedliwość reforma pod nazwą “sieć szpitali” nie poprawiła sytuacji pacjentów i samych szpitali. Co więcej, placówki medyczne zaczęły popadać w coraz większe długi. Szpitale powiatowe zaczęły mieć zaległości w ZUS-ie, a wypłaty pensji personelowi medycznemu miały opóźnienia. Przykładem takiego szpitala jest np. placówka w Strzelinie. Dwa lata temu prezydent Andrzej Duda obiecał pomoc w ratowaniu szpitala. W czerwcu sąd ogłosił jego upadłość, a wczoraj z lekarzami i pielęgniarkami z tego szpitala spotkał się Rafał Trzaskowski.
Coś, co z początku wydawało się dobrym rozwiązaniem czyli wyznaczenie w każdym województwie jednego szpitala przystosowanego do walki z koronawirusem, dzisiaj odbija się czkawką. Każdy taki szpital dostawał z NFZ dodatek za gotowość do zajmowania się pacjentami z koronawirusem, co w połączeniu z normalnie przysługującym ryczałtem za leczenie, wychodziło tak jakby dostawały podwójny ryczałt. NFZ stwierdził, że to za dużo i obciął pieniądze – Dopiero w czerwcu NFZ poinformował, że za maj już tak nie zapłaci. Mógł to zrobić wcześniej – mówi Wyborczej Sławomir Wysocki, dyrektor szpitala w Wolicy w Wielkopolsce. W szpitalu trwa remont, bo ciągłe dezynfekowanie oddziałów przyczyniło się do zniszczeń.
Nadal obowiązuje rozporządzenie ministra zdrowia dotyczącego tego, że lekarze i pielęgniarki zajmujące się pacjentami z koronawirusem nie mogą leczyć innych chorych – Nie ma nawet możliwości zwykłych konsultacji, przesunięcia kogokolwiek na normalny oddział, a ludzie którzy pracowali przy wirusie są już bardzo zmęczeni – mówi dyrektor jednego ze szpitali, które są częściowo “odmrażane”. Rozporządzenie doprowadziło do tego, że w szpitalu, który nadal jest jednoimienny zwolnili się ginekolodzy, a do odejścia przymierzają się ortopedzi i chirurdzy – Nie wiem, jak uda nam się odbudować zespół – mówi prezes szpitala w Tychach. Dyrektor innego szpitala dodaje, że jeszcze trochę i nie przetrwają kadrowo i finansowo.
Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.
POLUB NAS NA FACEBOOKU