To był człowiek, którego zaszczuto. Słowa Kaczyńskiego są niewyobrażalne – mówi mec. Paweł Śliz, obrońca zmarłego senatora Stanisława Koguta.
Jarosław Kaczyński ponownie ruszył w Polskę na spotkania z aktywem partyjnym i wyselekcjonowanymi uczestnikami. W weekend odwiedził Nowy Targ, Nowy Sącz, Mielec i Stalową Wolę. W Mielcu padły słowa, które do dzisiaj niosą się echem.
Czy my przyjmujemy zasadę pana Neumanna, że sądy są nasze i póki jesteś w Platformie Obywatelskiej, to ci nic nie zrobią? Nie. My karzemy naszych ludzi, my karzemy tak ostro, że nawet w jednym wypadku to kosztowało tego człowieka życie – powiedział.
Całość zabrzmiała tak jakby partia kogoś zabiła. Po fali spekulacji, po godzinie okazało się, że Kaczyńskiemu chodziło o senatora Stanisława Koguta.
Senator Kogut zmarł w 2020 r. w Szpitalu Specjalistycznym im. Henryka Klimontowicza w Gorlicach gdzie przebywał zakażony koronawirusem. Później dostał rozległego zawału serca, który stał się główną przyczyną śmierci. Polityk miał postawione zarzuty prokuratorskie dotyczące korupcji i nie przyznał się do winy.
Żona Stanisława Koguta została poproszona przez Wirtualną Polskę o skomentowanie wypowiedzi prezesa PiS. – Niech mu dadzą spokojnie leżeć w tym grobie… – powiedziała łamiącym głosem Bogumiła Kogut. Dodała, że ma ogromny żal. Nie chciała jednak, by ujawniać, do kogo.
To był człowiek, którego zaszczuto
Portal rozmawiał także na temat słów Jarosława Kaczyńskiego z mecenasem Pawłem Ślizem, obrońcą zmarłego senatora. – To był człowiek ich partii, człowiek, któremu postawiono zarzuty i człowiek, którego zaszczuto – mówi o senatorze Kogucie.
Jak dodaje, po “występie” Kaczyńskiego, dzwonili do niego członkowie rodziny, a córka płacząc do słuchawki pytała, co ma zrobić. – To był bardzo smutny telefon, bo musiałem jej wytłumaczyć, że niestety tak wygląda polityka – opowiada mec. Śliz.
Prezes Jarosław Kaczyński jednoznacznie przyznał, że dokonali ostrego ukarania człowieka, który nie doczekał się sprawiedliwego procesu. “My tak karzemy” w ustach Kaczyńskiego oznacza, że “my tak zaszczujemy człowieka, że to doprowadzi go do śmierci”? To straszne, to słowa wręcz niewyobrażalne – podkreśla.
Mec. Paweł Śliz wrócił pamięcią do wydarzeń z życia senatora Koguta, jakie miały miejsce po tym, jak usłyszał korupcyjne zarzuty. – On potwornie to wszystko przeżywał – mówi.
Prawnik opisuje historię jaka miała miejsce podczas jednej z czynności procesowych po aresztowaniu Stanisława Koguta. Podczas przesłuchania sam prokurator stwierdził, że trzeba przerwać czynności, bo stan psychiczny senatora nie pozwalał na ich kontynuowanie.
Był wówczas bardzo przybity, ciężki był z nim kontakt. To nie było tylko złe samopoczucie, ale realny stan wywołany tylko tym, co się wokoło niego działo – wspomina.
Senator Kogut zmarł, bo nie wytrzymało mu serce
Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.
POLUB NAS NA FACEBOOKU









