Antoni Macierewicz nadal broni swojego byłego kontrowersyjnego współpracownika Bartłomieja Misiewicza. Podczas rozmowy z szefem MON w rządzie PO-PSL Tomaszem Siemoniakiem (PO) powołał się na dokument, który został podpisany właśnie przez tego polityka PO, z którego miało wynikać, że cały polski przemysł obronny miałby zostać przekazany “międzynarodowej korporacji przemysłowej”. Po zacytowaniu przekazał dokument szefowi komisji Michałowi Jachowi (PiS).
Siemoniak vs. Macierewicz
Siemoniak zaapelował o ujawnienie tego dokumentu i dodał, że nigdy nie chciał nikomu sprzedać polskiego przemysłu zbrojeniowego.
Potem przeszedł do ataku. Powiedział, że ogromne szkody polskiemu przemysłowi obronnemu poczyniła osoba, o której “komisja partyjna PiS stwierdziła, że nie powinna sprawować żadnych funkcji”. — Tę osobę delegował do ważnych zadań państwowych pan Antoni Macierewicz — mówił wiceprzewodniczący PO.
Chodziło o Misiewicza, którego Macierewicz postanowił bronić. — Jest tutaj chamski i obrzydliwy atak na pana Bartłomieja Misiewicza, na człowieka, który być może popełnił jakieś błędy, a być może nawet coś więcej. Ale do dzisiaj ta sprawa nie została w żaden sposób przez sąd rozstrzygnięta — mówił.
Dalej padły szokujące słowa.
— Chce panu powiedzieć, że to dzięki niemu do dzisiaj nie został zniszczony polski kontrwywiad, dlatego, że on właśnie sprawił, iż ludzie, którzy chcieli zniszczyć polski kontrwywiad i wyprowadzić z niego istotne informacje, że to zostało uniemożliwione — przekonywał Macierewicz.
Symbol niekompetencji
Jeśli nawet słowa Macierewicza są prawdziwe, nie zmienia to faktu, że Misiewicz w powszechnej opinii uchodzi za jedną z największych porażek personalnych obozu PiS. Jego osoba stała się wręcz częścią popkultury. Postać inspirowana byłym współpracownikiem ex-szefa MON pojawia się w “Polityce” Patryka Vegi, ale także kreskówce “Blok ekipa”.
Źródło: PAP, Youtube
Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.
POLUB NAS NA FACEBOOKU