Bo nowemu rządowi zostawią kraj w rozsypce. A owego nowego rządu nie stworzy przecież jedna partia, a koalicja obecnych partii opozycyjnych, które mają różne poglądy. Ta różnica nie pozwala im stworzyć wspólnej listy wyborczej, można więc wyobrazić sobie, jak niełatwe będą wspólne rządy.
Trzeba też pamiętać, że w Pałacu Prezydenckim wciąż pozostanie Andrzej Duda. Prezydent, który chętnie podpisywał wszystko, co wysłano mu z Nowogrodzkiej, nie będzie sięgał po długopis, gdy na jego biurko trafi ustawa uchwalona przez rząd Donalda Tuska. PiS zostawi też po sobie upolityczniony Trybunał Konstytucyjny.
Łatwo sobie też wyobrazić, że naprawa bałaganu narobionego przez PiS i walka z kryzysami, będzie wymagała od nowej władzy trudnych decyzji. Trudnych, czyli niepopularnych w społeczeństwie. I na taką okazję już czeka ekipa z Nowogrodzkiej. Będzie mogła ciskać gromy z wygodnych opozycyjnych foteli (bo w szumnie zapowiadane przez obecną opozycję „rozliczenia” raczej nikt nie wierzy). A potem prezes spróbuje znów wmówić ludziom, że poprawi ich byt. Jeśli mu uwierzą, cała zabawa zacznie się na nowo.
Źródło: Dziennik.pl
Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.
POLUB NAS NA FACEBOOKU








