– Ponieważ przebywa w miejscu odosobnienia i z tego, co wiem, nie ma warunków, żeby przeprowadzać transmisję. Pan prezydent ma swoich ministrów, którzy się w tej kwestii wypowiadają – wyjaśnił Andrzej Dera. A więc Duda będzie milczał aż do czasu, gdy będzie mógł wypowiedzieć się do trzech kamer TVP, odpowiednio ucharakteryzowany i z prompterem do pomocy. Teraz, choć sytuacja w kraju wymyka się władzy spod kontroli, głowa państwa milczy, bo „nie ma warunków transmisji”. Może napisać oświadczenie – podpisuje przecież dokumenty. Może odezwać się w radiu – przecież rozmawia przez telefon. Ale po co? Lepiej zostać w swojej strefie komfortu i oglądać oposy.
Gdy rok temu Władimir Putin oskarżył Polskę o współodpowiedzialność za wybuch II wojny światowej, Duda nie wypowiedział się, bo „przebywał na tradycyjnej świąteczno-noworocznej przerwie”. Teraz, w kryzysowej sytuacji, „nie ma warunków do transmisji”.
Z drugiej strony – może i lepiej. Czy ktoś jeszcze wierzy, że orędzie Dudy uspokoiłoby nastroje? Wystarczy przytoczyć wypowiedź Dery, by mieć wyobrażenie, co mógłby powiedzieć prezydent:
– To, co widzimy na naszych ulicach, to jest próba destabilizacji naszego państwa. To jest próba anarchizacji przez środowiska lewackie, która nie ma nic wspólnego z orzeczeniem TK. To tylko kolejny pretekst dla opozycji, żeby zaatakować istniejący porządek prawny – powiedział urzędnik Kancelarii Prezydenta.
Źródło: Gazeta.pl
Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.
POLUB NAS NA FACEBOOKU








